29 wniosków na 29 urodziny

1. Schemat 3×8 godzin, jakkolwiek niedoskonały, pozwala mi nie oszaleć. (wpis)

2. Praca to tylko praca. Powinna sprawiać przyjemność i dawać satysfakcję (moja jakakolwiek praca w życiu to w 100% to, co chciałam robić), ale to cały czas tylko praca. Dziś jest, jutro jej nie ma. Nie ta, to będzie inna. Luźne podejście. Bez spinania się.

3. Założę się, że na łożu śmierci nikt nie myśli: „Mogłem więcej pracować” tylko „Mogłem więcej czasu spędzać z rodziną lub zwiedzać (z rodziną) świat”.

4. Kocham Polskę. Im częściej z niej wyjeżdżam, tym bardziej ją kocham i uważam, że jest najlepszym miejscem do życia. (wpis)

5. Lepiej jest mieć mniej znajomych niż całe życie męczyć się czyimś towarzystwem w imię tego, że warto znać dużo ludzi.

6. Problemy są po to, aby je rozwiązywać. Wielokrotnie zastanawiałam się, jak wyglądałby świat bez problemów. Nuda. Co robią emeryci? Wymyślają sobie problemy. Z nudów. To pokazuje, że jednak musimy mieć jakieś problemy.

7. Co było, to było. Przeszłość. Nie zmienię jej, więc dołowanie się nią albo wracanie do niej jest bez sensu.

8. Warto być sobą. Założę się, że na łożu śmierci nikt nie mówi: „Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo co by pomyśleli sąsiedzi” tylko „Szkoda, że nie robiłem tego, o czym marzyłem”.

9. Nie wszystko w życiu się udaje. Na ileś tam sukcesów przypada ileś tam porażek. Nawet Google ma w swoim portfolio projekty, które nie wypaliły mimo zainwestowania w to mnóstwa pieniędzy i zasobów ludzkich. Czy Google siedzi i płacze z tego powodu?

10. Wszyscy na świecie mamy te same problemy (wpis). Bez względu na to, skąd pochodzimy i gdzie żyjemy. Z tego też powodu świat w pewnym momencie staje się trochę nudny.

11. Życie jest jedno. Zauważyłam, że wracam do tej myśli jakoś automatycznie za każdym razem, kiedy chcę się na kogoś obrazić, zdenerwować albo zaczynam się czymś stresować. I od razu wszystkie złe emocje przechodzą.

12. Czarne scenariusze nigdy się nie sprawdzają. Po czasie okazuje się, że nic z tego, czego się baliśmy, nie miało miejsca. (wpis)

13. Nie ma czasu straconego. Wszystko, co robiło się w życiu zawsze odciska jakieś piętno (mniejsze lub większe). Każda z tych rzeczy czegoś nas nauczyła – jeśli nie konkretnej wiedzy zawodowej to wiedzy o świecie albo o sobie samym.

14. Zawsze będzie ktoś lepszy, mądrzejszy albo mówiący, że jest lepszy i/lub mądrzejszy. Trzeba umieć pogodzić się i z tym, że na tym świecie są mądrzejsi, i z tym, że na tym świecie są głupio-mądrzy (wpis)

15. „Do grobu tego nie wezmę”. Powiedzenie mojego taty, które w pewnym wieku i dla mnie nabrało jakiegoś znaczenia. Cieszę się z tego, co mam, jednak mam też świadomość, że kiedyś umrę i to wszystko zostanie po mnie na tym świecie (ktoś to dostanie w spadku, ktoś będzie się o to kłócił, ktoś to wyrzuci do śmieci). Czy warto kolekcjonować jakieś przedmioty? Czy warto całe życie poświęcić spłacaniu kredytów?

16. Warto codziennie doświadczać czegoś nowego. Nawet doświadczenie wcześniej nieznanego smaku potrafi sprawić niesamowitą radość i pozostawić niezapomniane wspomnienia.

17. Warto żyć normalnym tempem. Nie powoli, nie szybko. Normalnie. Bez zbędnego pośpiechu. Zastanawiające jest, że po zadaniu sobie pytania: „Gdzie Ci się śpieszy?” pojawia się: „Eee, yyy, hmmm”. No bo tak szczerze, to gdzie mi się spieszy?

18. Warto znaleźć miejsce, w którym można pobyć samemu. Za jedną z najlepszych wycieczek w głąb siebie uważam swoją samotną wędrówkę sprzed 10 lat po Tatrach. Ku rozpaczy Jedynego.

19. Pielęgnuj marzenia. Nie traktuj marzeń jak zwykłej listy zadań. Marzenia to takie zadania, ale na specjalnych zasadach. Wskazane jest ich odwlekanie, rozkładanie w czasie (oczekiwanie! budowanie napięcia!). Upajaj się drogą do celu, a nie samym celem.

20. Kiedy zaczniesz się ruszać, zauważysz, że większość dolegliwości zdrowotnych przechodzi. Nie wierzysz? Rusz dupsko to się przekonasz.

21. Świat to nadmiar. Przedmiotów, wydarzeń, emocji. To dobrze, bo można wybierać. To źle, bo ciągle zastanawiasz się, czy dokonałeś właściwego wyboru albo czy coś innego nie byłoby lepsze. Na szczęście mi to już przeszło i akceptuję to, że bardzo lubię grać w badmintona, choć to przecież taki mało lansowny sport.

22. Nie ma sensu zajmować się tym, na co nie mam wpływu. Życie jest zbyt krótkie. I co najważniejsze: mamy tylko jedno życie. Jedno.

23. Cokolwiek zrobisz i tak znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. Możesz więc wchodzić wszystkim w tyłek, omijać wszelkie konflikty, a i tak znajdą się ludzie, którzy nie będą Cię lubili z jakiegoś powodu (np. właśnie z powodu tego, że jesteś bezkonfliktowy („gość nie ma jaj”) albo jakiś uniwersalny argument, np. „a bo to taki wieśniak”). Więc po co tracić życie na dopasowywanie się?

24. Jeśli założysz, że ludzie, których spotykasz na swojej drodze, są w porządku (pozytywnie nastawieni, uczciwi, pomocni), świat nagle wygląda zupełnie inaczej. Jaśniej. Niestety dość późno to odkryłam.

25. Właściwy moment nigdy nie nadchodzi. Oznacza to, że trzeba zmusić się (zmuszenie = „Bo jak nie teraz to kiedy?”) i rzucić na szeroką wodę („Ja k***a nie zrobię?„). Z perspektywy czasu wszystkie (podkreślam: wszystkie!) takie nieco wymuszone decyzje były najlepszymi, jakie mogłam podjąć. (link)

26. Koleżanki zdążyły się już rozwieść i ponownie wyjść za mąż albo są singielkami i cały czas szukają. Ja od 10 lat z Jedynym. Właściwy człowiek (najlepszy kumpel) i właściwe podejście (ogromna cierpliwość, akceptowanie wzajemnych wad, wspólny światopogląd, troska, umiejętność wybaczania). Tylko tyle. Albo aż tyle.

27. Życie ma kształt sinusoidy. Warto o tym pamiętać, gdy jesteśmy „w dołku”.

28. Warto zadawać sobie pytania. Trudne i brutalne. Czytelnicy bloga już to wiedzą z poprzednich wpisów i mam nadzieję, że stosują na co dzień.

29. Rób to, co lubisz (ale nie krzywdź przy tym innych). Jeśli nadal się wahasz, to pamiętaj, że i tak kiedyś wszyscy umrzemy i wszystko pójdzie w niepamięć.

Zobacz też wpis:
20 zasad i powie­dzeń, które sto­suję w życiu

Dwa zachowania, które niszczą Twoją produktywność

Prowadzenie firmy nauczyło mnie wielu rzeczy. Jednak za największą wartość uważam dwie, których z czasem udało mi się oduczyć i ocalić produktywność.

1. Oduczenie się perfekcjonizmu

Nie musi idealnie. Ma być dobrze. Poza tym trzeba pamiętać o trzech terapeutycznych zdaniach dla perfekcjonistów.

Liczy się to, co zostało zrobione i że to coś działa. Jeśli działa, cała reszta to dodatki, które można wykonać w następnej kolejności. Inaczej mówiąc, nie interesuje mnie, że przycisk usuwania produktu z koszyka mógłby być ładniejszy albo 3 piksele w prawo.

Można usunąć z koszyka? Można.
Czy jest to intuicyjne? Jest.
Czy jest to widoczne? Jest.

Wystarczy.

Ewentualnych sceptyków pragnę uświadomić, że nie zamierzam robić z siebie Steva Jobsa. Nie ta głowa, nie ta skala, nie ten model biznesowy, nie ten produkt i nie ten budżet. Jak ktoś lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy i porównywać się do wizjonerów, czyli kilku(set) osób spośród miliardów, to super. Ja jednak nie mam złudzeń i akceptuję swoją przeciętność umysłu.

2. Oduczenie się przejmowania pojedynczymi głosami

Kiedy masz starcie z pojedynczym klientem, zwłaszcza gdy zaczynasz, bardzo bierzesz to do siebie – w końcu to klient i zawsze nas uczono, że ma rację. Nie ma. Mówię to z całą świadomością i jako autor książki o relacjach z klientem (bo to dawno temu było…), bo cokolwiek zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie niezadowolony. Podkreślam, że mówię tu o pojedynczych głosach.

Kiedyś świetnie zobrazowała mi to sytuacja z życia:
Pewnego dnia dostaliśmy dwa maile dotyczące tej samej książki, która wydaliśmy. Jeden głos twierdził, że książka jest zdecydowanie zbyt ogólna, a drugi, że książka jest – zgadłeś – zbyt szczegółowa. I każda z tych osób była bardzo niezadowolona i miała sensowne argumenty. Ten sam dzień. Ta sama książka. Co w takiej sytuacji? Kto ma rację? Co powinna zrobić firma z tym produktem? Wydanie drugie, ale skrócone czy poszerzone? A może wycofać na zawsze produkt ze sprzedaży? W końcu opinia klientów jest najważniejsza…

Należy też pamiętać, że w społeczeństwie jakiś tam procent ludzi ma zaburzenia psychiczne i może się zdarzyć, że właśnie na takiego się trafiło (zwłaszcza gdy naprawiłeś swoje błędy, przeprosiłeś, a człowiek nadal Cię dręczy albo – co dziwniejsze – nie popełniłeś żadnego błędu, a ktoś Cię dręczy, bo np. uważa, że masz coś robić inaczej niż robisz, bo on tak chce i już). To są właśnie ludzie, z którymi nie należy wdawać się w dyskusje.

A wszystko po to…

… aby mieć więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne i pchające to wszystko do przodu.

Uszy do góry i do roboty! :)

Trzy zdania dla perfekcjonistów

Powtarzaj za mną:

ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej niż ja.
ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto powie, że zrobi coś lepiej niż ja.
ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto przeczepi się do tego, co i w jaki sposób zrobiłem.

I jeszcze raz:

ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej niż ja.
ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto powie, że zrobi coś lepiej niż ja.
ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto przeczepi się do tego, co i w jaki sposób zrobiłem.

Wskazówka

Powtarzaj te zdania przed pracą.
Powtarzaj te zdania w pracy.
Powtarzaj te zdania w czasie wolnym od pracy.