Jak pokonać odwlekanie?

Prokrastynacja. Trudne słowo. Od kiedy je poznałeś, masz usprawiedliwienie (mam nadzieję, że tylko pół żartem) dla swojego odwlekania.

Tymczasem odwlekanie to w 99,9% przypadków najzwyklejszy w świecie… lęk.

Odwlekamy zadania, projekty, różne sprawy i aktywności, w mojej ocenie, z trzech powodów:
– zmęczenie,
– lęk,
– brak identyfikacji z celem.

No to lecimy…

1. Zmęczenie

Dobry argument, żeby czegoś nie robić. Przyznasz jednak, że na dłuższą metę jest on słaby, bo istnieją sposoby, aby walczyć ze zmęczeniem. Sen, energetki, zmiana trybu życia, silna motywacja itd. No, ale po co coś robić, skoro można powiedzieć, że jest się zmęczonym…

2. Lęk

Jest bardzo, bardzo skuteczny i, w mojej ocenie, lęk to główna przyczyna zwlekania.

Zadajmy sobie pytanie: „Dlaczego odwlekam, dlaczego się boję?”. Odpowiedź:

– bo nie wiem, jak daną rzecz zrobić? (chyba nie wymyślono jeszcze żadnego lepszego sposobu niż dowiedzenie się, jak to zrobić lub poszukanie osób, które to wiedzą),

– bo niby teoretycznie wiem, jak zrobić, ale nie wiem, czy to będzie najlepsze rozwiązanie, może jest jakieś lepsze, a ja go nie znam?

– bo nie wiem, czy mi to wyjdzie? Bo jak nie wyjdzie to znaczy, że jestem głupi, a jeszcze jak ktoś to zobaczy i powie mi, jak to zrobić i będzie miał rację, i to zadziała, to wtedy już w ogóle jestem głupi do kwadratu i ogólnie porażka na całej linii.

– bo nie wiem, czy jak mi wyjdzie, to jak na to zareagują inni? Na pewno usłyszę o sobie: karierowicz, lepszy z domu, lansiarz, sprzedał się itp.

– bo nie chcę brać odpowiedzialności za to, co robię, zwłaszcza że może nie wyjść, to kto normalny chciałby być twórcą porażki?

Niech zgadnę, trafiłam w Twoje lęki? [Dziękuję, dziękuję, autografy później].

Jak zwykle zachęcam do zadawania sobie niewygodnych pytań.

Wiem, że gdy dokładnie przestudiujesz ten punkt i szczerze (szczerze!) odpowiesz na to pytanie, Twoje odwlekanie nabierze innego wymiaru. To znaczy stanie się bardziej świadomie. Dzięki świadomości będziesz kontrolować swój lęk.

3. Brak identyfikacji z celem

Krótko mówiąc, może zwlekasz z wykonaniem czegoś, bo to nie jest Twój cel tylko otoczenia. Pisałam o tym tutaj.

Podsumowanie

Jak zawsze najlepszą formą mierzenia się z samym sobą jest zadawanie sobie pytań (dlaczego odwlekam, dlaczego się boję, jakie są możliwe wyjścia z tej sytuacji itd.): brutalnych, niewygodnych, wrednych, odsłaniających nam nasze prawdziwe oblicze.

Proces bolesny, trudny, ale bardzo twórczy i skuteczny.

20 zasad i powiedzeń, które stosuję w życiu

Nie wiem, czy to są wszystkie, ale na pewno najczęściej używane. Może coś Ci się z tego przyda. Oto one:

***

Samo się nie zrobi

Podstawowa zasada. Opisywałam np. tutaj.

***

Za darmo to można dostać w ryj na mieście

Odpowiadam tym hasłem, kiedy pojawia się ktoś i twierdzi, że ma dla mnie super ofertę – za darmo i bez zobowiązań. Otóż nie ma w życiu nic za darmo. No, poza właśnie tym na mieście…

***

Czy to pcha nas do przodu?

Pytanie, które często zadaję sobie i otoczeniu. W ten sposób następuje selekcja zadań i ustalanie priorytetów. Pisałam o tym tutaj.

***

Ale po co?

Pytanie, które zawsze, ale to zawsze zakończy każdą dyskusję, której nie chcę prowadzić. Przykład:
– Załóż szpilki i będziesz wyższa!
– Ale po co?
– No żeby być wyższa! I ładniejsza!
– Ale po co?
– [i tu zawsze następuje takie: yyyy, eeee, czyli brak dalszych argumentów]
(dla niewtajemniczonych: mam niecałe 160 cm wzrostu i dla mnie świat – z tej wysokości – wygląda super).

***

Nie karm trolla

Z niektórymi ludźmi lepiej nie zaczynać rozmowy, a jeśli już się zaczęło, to jak najszybciej trzeba ją zakończyć. Hasło znane wszystkim starszym internautom. Młodszym podpowiem: zajrzyj tutaj.

***

Jest jak jest

Akceptacja rzeczywistości, swoich wad albo czegoś, na co nie mam wpływu.

***

Zasada jednego dotknięcia

Podstawowa zasada w pracy. Opisywałam tutaj.

***

Zajebistością to się nie najem

Stosuję w sytuacjach, kiedy ktoś przekonuje mnie do wydania pieniędzy na biznes, którego jedynym zyskiem będzie: fajne, da nam dużo lajków, będzie o nas głośno itp. (czyli nie zakłada zysków finansowych tylko zysk bycia fajnym).

***

Praca u podstaw

Hasło znane i przydatne w każdej firmie. I w życiu też.

***

Nie jestem wszyscy

Do tego dodaję: „Jeśli chcesz, żeby robiła jak wszyscy to nie ma problemu – będę czytać tyle książek, ile wszyscy, pracować za tyle, ile wszyscy, spędzać czas wolny tak, jak wszyscy. Zastanów się, czy nadal chcesz, żebym robiła jak wszyscy?”. I to magicznie zawsze kończy dyskusję.

***

Traktuj ludzi tak, jak sam chciałbyś być traktowany

Stosuję na co dzień. Pierwsze poważne zastosowanie: przy szkoleniu pakowacza.
– A czy taką źle przyciętą książkę mam wysyłać?
– A czy Ty, gdybyś kupił książkę przez Internet, chciałbyś taką otrzymać?
– Nie.
– No właśnie.

***

Najpierw ludzie

Tego hasła używam najczęściej przy regulowaniu płatności (nawiązuje ono także do hasła powyżej). Najpierw płacę innym (autorzy, partnerzy, współpracownicy) i staram się to robić od ręki, a dopiero potem sobie.

***

Ja k**** nie zrobię?!

Stosuję jako samomotywację w sytuacjach beznadziejnych.

***

A ch** z tym…

Stosuję, kiedy sytuacja beznadziejna okazała się naprawdę beznadziejna i muszę się poddać. Alternatywnie, jeśli sytuacja mnie aż taż nie emocjonuje, stosuję frazę „Jest jak jest”.

***

Każdy na świecie jest sam

Możesz mieć rodzinę, znajomych, przyjaciół, ale i tak w ostateczności zawsze jesteś sam (np. nikt za Ciebie nie będzie ćwiczył na rehabilitacji po wypadku). Liczenie na innych lub zrzucanie na nich odpowiedzialności za siebie nie jest zbyt dobrym pomysłem.

***

Student po kilku godzinach w bibliotece staje się niemal ekspertem w tej dziedzinie

Profesorowi od antropologii kulturowej chodziło o to, że bardzo szybko można pozyskać dużą ilość wiedzy (np. stykając się z jakimś tematem po raz pierwszy), jeśli poświęci się na to niewielką ilość czasu. Czyli efekt świeżości połączony z odrobiną cierpliwości.

***

I tak wszyscy umrzemy i to nie będzie miało żadnego znaczenia

Hasło na podstawie Księgi Koheleta. Stosuję w sytuacjach, gdy ktoś przekonuje mnie, że trzeba coś zrobić, bo tak wypada, tak trzeba, bo co powiedzą inni itp.

***

Nie ma rzeczy niemożliwych, są rzeczy trudne

Powiedzenie profesora od filozofii. Motywujące. Lżejsza forma zasady „Ja k**** nie zrobię?!”.

***

Studiów nie kończą najmądrzejsi tylko najwytrwalsi

Jak wyżej.

***

Dzień dobry, dziękuję, przepraszam, do widzenia

Magiczna wiązanka słów, którą codziennie stosuję w kontaktach z ludźmi. Po kilkukrotnym zastosowaniu odbiorcy naszych słów sami zaczynają je stosować wobec nas jako pierwsi. Metoda nawiązuje do hasła „Praca u podstaw”.

***

Dwa zachowania, które niszczą Twoją produktywność

Prowadzenie firmy nauczyło mnie wielu rzeczy. Jednak za największą wartość uważam dwie, których z czasem udało mi się oduczyć i ocalić produktywność.

1. Oduczenie się perfekcjonizmu

Nie musi idealnie. Ma być dobrze. Poza tym trzeba pamiętać o trzech terapeutycznych zdaniach dla perfekcjonistów.

Liczy się to, co zostało zrobione i że to coś działa. Jeśli działa, cała reszta to dodatki, które można wykonać w następnej kolejności. Inaczej mówiąc, nie interesuje mnie, że przycisk usuwania produktu z koszyka mógłby być ładniejszy albo 3 piksele w prawo.

Można usunąć z koszyka? Można.
Czy jest to intuicyjne? Jest.
Czy jest to widoczne? Jest.

Wystarczy.

Ewentualnych sceptyków pragnę uświadomić, że nie zamierzam robić z siebie Steva Jobsa. Nie ta głowa, nie ta skala, nie ten model biznesowy, nie ten produkt i nie ten budżet. Jak ktoś lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy i porównywać się do wizjonerów, czyli kilku(set) osób spośród miliardów, to super. Ja jednak nie mam złudzeń i akceptuję swoją przeciętność umysłu.

2. Oduczenie się przejmowania pojedynczymi głosami

Kiedy masz starcie z pojedynczym klientem, zwłaszcza gdy zaczynasz, bardzo bierzesz to do siebie – w końcu to klient i zawsze nas uczono, że ma rację. Nie ma. Mówię to z całą świadomością i jako autor książki o relacjach z klientem (bo to dawno temu było…), bo cokolwiek zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie niezadowolony. Podkreślam, że mówię tu o pojedynczych głosach.

Kiedyś świetnie zobrazowała mi to sytuacja z życia:
Pewnego dnia dostaliśmy dwa maile dotyczące tej samej książki, która wydaliśmy. Jeden głos twierdził, że książka jest zdecydowanie zbyt ogólna, a drugi, że książka jest – zgadłeś – zbyt szczegółowa. I każda z tych osób była bardzo niezadowolona i miała sensowne argumenty. Ten sam dzień. Ta sama książka. Co w takiej sytuacji? Kto ma rację? Co powinna zrobić firma z tym produktem? Wydanie drugie, ale skrócone czy poszerzone? A może wycofać na zawsze produkt ze sprzedaży? W końcu opinia klientów jest najważniejsza…

Należy też pamiętać, że w społeczeństwie jakiś tam procent ludzi ma zaburzenia psychiczne i może się zdarzyć, że właśnie na takiego się trafiło (zwłaszcza gdy naprawiłeś swoje błędy, przeprosiłeś, a człowiek nadal Cię dręczy albo – co dziwniejsze – nie popełniłeś żadnego błędu, a ktoś Cię dręczy, bo np. uważa, że masz coś robić inaczej niż robisz, bo on tak chce i już). To są właśnie ludzie, z którymi nie należy wdawać się w dyskusje.

A wszystko po to…

… aby mieć więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne i pchające to wszystko do przodu.

Uszy do góry i do roboty! :)