Niebezpieczne szaleństwo czytania

Czytam średnio 60 książek rocznie, z czego 90% stanowi literatura faktu. Dzisiaj więc kilka słów o… niebezpieczeństwie związanym z czytaniem i kilka porad, jak staram się to wszystko ogarnąć.

Zawsze jest więcej do przeczytania

Przede wszystkim, jeśli czytasz dużo, to zawsze, ale to zawsze masz więcej tytułów na liście „do przeczytania” niż jesteś w stanie przeczytać. A jeśli dorzucimy do tego ciągłe promocje na ebooki, wyprzedaże w księgarniach i jesteś z tych, co lubią kupować w promocji (ja akurat nie), to aż strach pomyśleć, na ile lat naprzód masz kolejkę „do przeczytania”.

Kupuj dopiero wtedy, gdy chcesz przeczytać

Nie kupuj od razu! Kupuj wtedy, kiedy zamierzasz przeczytać, bo:

1. Jeśli uzależniasz przeczytanie książki od tego, czy kupisz ją w promocji, to nie jest tytuł, który naprawdę chcesz przeczytać (tytuł, który naprawdę chcesz przeczytać to ten, za który jesteś w stanie zapłacić normalną cenę).

2. Jeśli kupujesz na zapas to rośnie lista i objętość regału/miejsca na dysku. I teraz magiczna prawidłowość: im dłużej tytuł wisi na liście „do przeczytania”, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że go przeczytasz.

3. Jeśli lubisz promocje, to zaglądaj na Allegro – tam zobaczysz, że kilka miesięcy po premierze tytuły bardzo tracą na wartości, jest ich więcej w sprzedaży (jako używane) i – ekonomia się kłania – ceny są niższe. Oznacza to, że w dowolnym momencie (powtarzam: dowolnym!) możesz zawsze (powtarzam: zawsze!) kupić prawie każdy tytuł po niskiej cenie.

Czytaj to, co Cię naprawdę interesuje

Jeśli powstrzymasz się od kupowania na zapas to w krótkim czasie zauważysz, jak bardzo zmienia się lista Twoich priorytetów i tytułów, które naprawdę chcesz przeczytać.

Tymczasem, jeśli zrobisz zakupy na zapas, to rosnąca ilość zacznie Cię przytłaczać („tyle mam na liście do przeczytania, a teraz ukazują się ciekawsze tytuły”) i wpędzać w poczucie winy („to mnie już nie interesuje, ale kupiłem, to muszę przeczytać” albo „tytuł już się zdezaktualizował” – np. przy książkach informatycznych).

Ustal limit czytanych tytułów

Przez całe życie miałam limit 5 książek jednocześnie. Od czasu skończenia studiów staram się nie przekraczać 3 tytułów.

Ustal tytuły w ramach limitu

U mnie podział jest taki:

1. Rozrywkowe – typowy relaks, który nie wymaga myślenia, np. powieść.
2. Edukacyjne lub wiedzowe – ciekawe, ważne, interesujące, ale niekoniecznie typowo relaksujące, bo wymagają myślenia, skupienia, nastroju, np. dzieła filozoficzne.
3. Przymus – niekoniecznie ciekawe (czy wręcz nudne), ale trzeba przeczytać, np. ustawy z komentarzem.

Jak widać, jako że czytam 3 tytuły jednocześnie, każdy z nich należy do osobnej kategorii, aby w zależności od nastroju lub sytuacji mieć co czytać.

Ustal nośniki

W moim przypadku jest to: normalny (papier), tablet (ebook), telefon (ebook), telefon (audiobook).

Jednak – podkreślę – nie jestem zwolennikiem synchronizacji ebooków i audiobooków między urządzeniami. Otóż u mnie doprowadzało to do sytuacji, że więcej czasu zajmowało mi skakanie między urządzeniami (i rozwiązywanie problemów technicznych związanych z synchronizacją) niż samo czytanie. Tak więc trzymam się zasady: 1 książka = 1 ustalony wcześniej dla niej nośnik.

Ustal limit miejsca w domu

Do dyspozycji mam dwa regały (ściślej: półtora, bo drugi jest mniejszy i liczę go jako połówkę). I to jest mój limit miejsca na książki papierowe. Systematycznie robię więc wyprzedaże przeczytanych tytułów. Przy ebookach nie ma takiego problemu, dlatego jednorazowe lektury (których nie chcę mieć potem w domu) staram się kupować w formie ebooka.

Życie to nie wyścigi

1. Choć nie czytam na wyścigi to mając długą listę książek pojawia się pokusa szybkiego kończenia, aby zacząć czytać kolejną. Stąd też pomysł ograniczenia (z 5 na 3 tytuły – po jednym z każdej kategorii) oraz zaprzestanie ciągłego patrzenia na listę tytułów do przeczytania.

2. Od dwóch lat prowadzę listy przeczytanych książek. I nie mam zielonego pojęcia, po co to robię. Serio. Kiedy spojrzałam na dokładne liczby (np. w zeszłym roku 64 przeczytane tytuły) w głowie pojawiła się myśl: „No fajnie, ale co to zmieni jeśli byłoby ich 64 albo 44?”. I wiesz co? Absolutnie nic się by nie zmieniło. Nic!

Dokumentowanie czegokolwiek ma sens, jeśli robisz z tego użytek – wyrabiasz nawyk, szukasz słabych punktów swojego systemu zarządzania czasem – czyli wyciągasz jakiekolwiek wnioski. W przypadku czytania książek, które jest dla mnie przyjemnością w wolnym czasie, z ilości przeczytanych tytułów nie wyciągam żadnych wniosków i nie jest mi to do niczego potrzebne (no chyba że do chwalenia się ;)).

Koniec wpisu

„Będę winna grosik, dziękuję i zapraszam ponownie”.

Moja psychologia promocji

Nie lubię promocji. I piszę to jako klient.

Najczęściej, poza jedzeniem, kupuję… książki (papierowe i elektroniczne).

Kiedy kupię w normalnej cenie

… a potem widzę to w promocji (w przypadku ebooków ostatnio promocje są naprawdę duże), czuję się jak idiota. Czuję, że dałam się oszukać, kupując po normalnej cenie. Inaczej mówiąc jako klient, który zapłacił więcej, nie prosił o rabaty i jest skłonny zawsze płacić tyle, ile chcą, bo potrzebuję tego produktu, mam poczucie, że ktoś mnie w momencie zakupu – że tak brzydko powiem – wydymał po całości. Niemiłe uczucie, zwłaszcza dla kobiety. ;)

Kiedy kupię w promocji

… a potem widzę to w normalnej cenie, uruchamia mi się myślenie zawodowe pt. „Nie ma darmowego lunchu”, czyli w tym przypadku albo ktoś na tym stracił, że mi to tak tanio sprzedał (cudów nie ma – znam rynek wydawniczy), albo za tę obniżkę przyjdzie mi zapłacić w późniejszym czasie (np. podwyżka cen, bankructwo i brak tego wydawcy na rynku, opóźnienia itp).

I tak źle, i tak niedobrze

Może więc po prostu nie powinno się stwarzać sytuacji, w której człowiek ma możliwość choćby pomyślenia (nie mówiąc już o zobaczeniu!), że coś może być inaczej niż to, co obecnie widzi? Bo jeśli czegoś się nie zna, to nie ma się poczucia, że się traci.

Produktywne kupowanie na Allegro

Zakup na Allegro może trwać dwie minuty. Poniżej dwa przykłady podejścia, które przybliża do szybkiego i produktywnego kupowania.

1. Kup to od razu

Jeśli naprawdę potrzebujesz jakiejś rzeczy, to nie rozmyślaj nad jej ceną. Serio. I nie mówię o przepłacaniu, ale o tym, że np. potrzebujesz książkę X do egzaminu, który jest za 2 tygodnie. Zamiast czekać, aż ktoś wystawi ją 2 zł taniej, po prostu kup od razu. Czas oczekiwania i nieustannego sprawdzania jest wart więcej niż owe 2 zł, które tylko teoretycznie zaoszczędzasz.

2. Poluj, ale z głową

Jeśli:

  • nie potrzebujesz danej rzeczy od razu,
  • aktualnie nie ma jej w ofercie,
  • cena bywa naprawdę różna i można przepłacić,
  • chcesz po prostu oszczędzić,

to zamiast bezproduktywnie wchodzić na Allegro, kiedy ci się przypomni i sprawdzać, czy jest i po ile, korzystaj z ulubionych kryteriów wyszukiwania.

W pomocy: http://allegro.pl/help_item.php?item=720
W panelu Allegro: Moje zakupy > Ulubione > Kryteria wyszukiwania

Parametry można ustawić naprawdę przeróżne – tytuł aukcji, cena od-do, lokalizacja, forma zakupu (licytacja czy kup teraz) itp.

Codziennie otrzymasz jedną wiadomość ze wszystkimi ustawionymi przez Ciebie kryteriami wyszukiwania i listą aukcji, która im ściśle odpowiada. Alternatywnie możesz także zaprenumerować kanał RSS zamiast e-maila.

Spróbuj. I ciesz się zaoszczędzonym czasem.