Wyrwane z kontekstu #65

„Obietnice poety”

Przez wiele lat obiecywałem Mamie trzy rzeczy, że zaproszę ją do Krakowa, że pokażę Zakopane i góry, że pojadę z Mamą nad morze.

Mama nie zobaczyła nigdy w życiu Krakowa. Nie widziała ani Krakowa ani gór (z Morskim Okiem w środku) ani morza. Nie dotrzymałem obietnic…

Minęło od śmierci Mamy prawie pół wieku… (zresztą, przestaję się interesować kalendarzem i zegarem). Czemu Jej nie zawiozłem do Krakowa i nie pokazałem Sukiennic, kościoła Mariackiego, Wawelu… Wisły. No tak! Syn mieszkał w Krakowie… młody „obiecujący” poeta… i ten poeta który tyle wierszy napisał dla matki i tyle wierszy dla wszystkich matek… nie przywiózł Mamy do Krakowa w roku 1947 ani w 1949…

Nigdy mi nie przypominała, nie robiła wyrzutów. Mama nie widziała Warszawy. Mama nigdy nie leciała samolotem, nie płynęła statkiem. Nigdy nie byłem z Mamą w cukierni, w restauracji, w kawiarni, w teatrze, operze… Ani na koncercie… byłem poetą… Napisałem poemat „Opowiadanie o starych kobietach”, napisałem wiersz „Stara chłopka idzie brzegiem morza”…

Nie zawiozłem Mamy nad morze… nie usiadłem z nią nad brzegiem, nie przyniosłem muszelki albo bursztynowego kamyczka. Nic… i ona nigdy nie zobaczy morza… i nigdy nie zobaczę jej Twarzy i oczu i uśmiechu kiedy patrzy na morze… poeta.

źródło: T. Różewicz „Matka odchodzi”

Komentarz 2minuty.pl do cytatu: Nie odkładaj spraw na później.

Wyrwane z kontekstu #64

29 grudnia 1928

Kochane Dzieci

Życzę Wam […], żeby każdy dzień przynosił Wam radość życia i żebyście umieli czerpać ją z chwili bieżącej, nie czekając, aż minie, i nie pokładając nadziei wyłącznie w tym, co dopiero ma nadejść. Im bardziej się człowiek starzeje, tym bardziej czuje, że umiejętność cieszenia się teraźniejszością jest cennym darem, który można porównać do stanu łaski.

[…]

M. Curie

źródło: Korespondencja Marii Skłodowskiej-Curie z córką Ireną: 1905-1934: wybór

Wyrwane z kontekstu #63

Wiśniewski jest oprócz tego morsem.
– Tak, na początku może być trudno wejść do wody – mówi. – Ale wszystko tkwi w głowie. Jeśli tylko się chce, wszystko można wytrzymać.
– Ale właściwie… po co? – pytam.
– Chyba taka cecha charakteru – zastanawia się. – Jakiś czas temu postanowiłem, że będę robił właśnie to, czego najbardziej się obawiam.

źródło: Pod prąd – wywiad z doktorem Mikołajem Wiśniewskim