Miara sukcesu

Kiedy byłam piękna i młoda (bo wiadomo, teraz jestem już tylko piękna), podziwiałam ludzi, którzy dużo robili, byli tacy zabiegani, znani, pisali o nich w mediach itp. (swoją drogą, pisałam o tym już tutaj).

Aż tu nagle, któregoś dnia, obserwując losy poszczególnych osób i firm, a także rozumiejąc już świat nieco lepiej, dotarło do mnie, że miarą sukcesu nie jest to, ile projektów robisz, ale jak długo dany projekt prowadzisz.

I tak oto, jeśli Pan Zdzisio pół życia prowadzi warsztat samochodowy tzn. że przez te wszystkie lata ma tylu klientów, że mu się to opłaca. I że musi być w tym naprawdę dobry.

Jeśli natomiast Pan Stefan co chwilę otwiera nowe firmy i zamyka, otwiera i zamyka tzn. że żadna z nich nie przynosi mu zysków na tyle, żeby kontynuował to przez lata, skupiał się na tej jednej i czerpał z niej korzyści przez lata (zakładamy, że Pan Stefan nie żyje ze sprzedawania start-upów ;))

Wiem też po sobie: pomysłów mnóstwo, projektów aktywnych też, ale nie każdy przynosił zyski takie, które by mnie satysfakcjonowały. Pozamykać! (tak, szkoda, boli, ale trudno) i skupmy się na tym, co przynosi zyski, powiększajmy te zyski i bądźmy coraz lepsi w swojej dziedzinie.

Ileż moich frustracji musiało ujść, zanim to zrozumiałam:
– A bo tamci są duzi. Fajnie tylko że już ich nie ma na rynku.
– A tamten otwiera już trzeci super projekt. Fajnie, tylko że żadnego z nich też już nie ma.
– A jeszcze tamci? Jeszcze są, ale od wielu miesięcy nikomu nie płacą.

Z tej perspektywy cieszę się, że moja firma istnieje tyle lat. Nie jest duża, nie piszą o nas w mediach, nie dbamy o social media, ale od lat wydawnictwo przynosi zyski i dużo satysfakcji. Mimo iż na co dzień, kiedy mówię czym się zajmuję, prawie zawsze słyszę: „Książki? Kto kupuje książki? O czym? Dna moczanowa? A co to jest? A ktoś to kupuje?”. :)

Podobnie ma Jedyny, kiedy mówi, gdzie pracuje, co to jest Nozbe i ile osób nad tym pracuje: „Ponad 20 osób osób pracuje nad programem do zarządzania projektami? Ale tyle ludzi tak dzień w dzień po 8 godzin? I co oni tam wszyscy robią? A w ogóle ktoś korzysta z tego programu?”.

Wnioski

Bądź produktywny, a nie aktywny. Zamiast robić 150 projektów jednocześnie, skup się na tym, który najbardziej rokuje i rozwijaj go najlepiej jak potrafisz.

Żyjesz z tego? Super! Jeśli robisz coś od lat i utrzymujesz się z tego tzn. że robisz to dobrze. Inaczej przecież byś nie istniał, prawda? Dodatkowo, mimo różnych przygód i kryzysów na rynku, Twoja firma nadal istnieje i Ty nadal się z niej utrzymujesz!

Nie patrz na innych. Czas zweryfikuje marketingowe wydmuszki, a ludzie prędzej czy później dostrzegą, kto tu jest wielki. Najczęściej później niż prędzej, ale skoro masz istnieć przez wiele lat to i tak nie ma znaczenia.

Nie jesteś wyznacznikiem świata. To, że Ty nie korzystasz z programu do zarządzania projektami albo nie masz dny moczanowej, nie oznacza, że inni są w tej samej sytuacji. Piękno świata polega na tym, że jest różnorodny, wszędzie są ludzie i mają oni różne potrzeby. A Twoja firma zaspokaja potrzeby jakiejś grupy ludzi.