On mi w niczym nie pomaga!

Idę sobie ulicą i pcham wózek. Bez wózka czuję się jak bez ręki. Ale ja nie o tym. Idą dwie laski. Też pchają wózki. I leci: „On mi w niczym nie pomaga”. I dalej cała litania słusznych narzekań.

Ale!

Cofnijmy się.

Gdzie byłyście Drogie Panie, kiedy wybierałyście sobie tych mężów?

[szach mat]

Szanowna Czytelniczko, Szanowny Czytelniku, zanim zwiążesz się z kimś tak na serio, sprawdź, co to za egzemplarz. W naszej kulturze nie ma aranżowanych małżeństw ani kary śmierci za wspólne mieszkanie bez ślubu.

Masz wolny wybór!
Masz możliwość przetestowania egzemplarza!
Masz dostęp do miliarda egzemplarzy!*

Korzystaj z tej możliwości!

Lecąc klasykiem: miłość to nie patrzenie na siebie, ale patrzenie we wspólnym kierunku.

Zatem, jeśli Ty chcesz się realizować, a Twój Partner wyznaje pogląd, że miejsce kobiety jest w domu, to jak najszybciej uciekaj. I żadne pitu pitu, że miłość, on zmieni zdanie, zmieni się po ślubie albo jakoś to będzie. Nie będzie.

Bo, Droga Kobieto, jeśli się z nim nie zwiążesz na stałe, to dajesz mu szansę na znalezienie kogoś, kto podzieli jego pogląd i w tym domu naprawdę chętnie zostanie. A sobie dajesz szansę na znalezienie kogoś, kto podziela Twój pogląd, że chcesz robić karierę.

Inaczej mówiąc, po co macie się nawzajem męczyć, skoro wyznajecie zupełnie inne wartości i widać, że nie jesteście dla siebie stworzeni?

Drogi Mężczyzno, jeśli chcesz kobietę zajmującą się domem to nie wiąż się z taką, która w owym domu nie chce siedzieć. A jeśli wolisz taką, która robi karierę to nie wiąż się z taką, która uważa, że Twoim zadaniem jest utrzymać rodzinę, a jej zajmowanie się domem.

Niby takie proste, nie? :)

To powiedzcie mi, dlaczego tyle ludzi, w XXI wieku, bez żadnego przymusu**, jest z kimś, kto im nie odpowiada?

Jak ja zrobiłam?

A wiecie, dlaczego Jedyny sto lat temu temu zwrócił moją uwagę? Otóż, kiedy go poznałam, miałam lat kilkanaście. I był to jedyny osobnik płci męskiej, z którym można było wtedy porozmawiać o komputerach, polityce, świecie, górach i biznesie.

I jako że oboje stawialiśmy wtedy pierwsze kroki w tym ostatnim, okazało się, że kobieta jest równorzędną istotą, która może się realizować, a wszelkimi pracami w domu trzeba się dzielić. I zakumplowaliśmy się.

I zanim wzięliśmy kredyt i rozmnożyliśmy się, sprawdziłam prawdziwość tych poglądów i deklaracji w praktyce.

Bo nie ma tak, że ktoś jest super, a potem nagle zmienia się w zachowaniu lub poglądach o 180 stopni. To Ty na etapie „rekrutacji” nie sprawdziłeś w praktyce wygłaszanych deklaracji albo nieświadomie ignorowałeś pewne zachowania, wypierając je lub tłumacząc w jakiś sposób (np. mówi, że sprząta, ale nigdy nie sprząta, bo jest zmęczony; w rzeczywistości nie sprząta, bo uważa, że od sprzątania jesteś Ty).

Zadanie na dziś

Przyjrzyj się swojemu związkowi.
Czy to jest osoba, z którą chcesz spędzić jakieś 50 kolejnych lat swojego życia?
Czy Twoja obecna sytuacja (ta osoba, ta praca, to życie) jest sytuacją, w której chcesz spędzić następne 50 lat?


* Nie musisz ograniczać się do lokalnego podwórka. Ja swój egzemplarz znalazłam przez Internet. Miał wtedy 17 lat, był naczelnym e-zina, a ja podrzędnym redaktorem w tymże.

** Umówmy się, dzisiaj ciążowa wpadka to nie jest argument, żeby się z kimś związać. Poza tym, należałoby wcześniej skorygować podejście i w ogóle nie bzykać się z kimś, kto wiemy, że nie nadaje się na partnera i ojca. A jak jeszcze nie wiemy, czy się nadaje, to na wszelki wypadek, do czasu dowiedzenia, nie bzykać się z nim. ;)