Nie chce mi się. I co dalej?

Możesz mi nie wierzyć, ale moja pierwsza myśli, kiedy mam cokolwiek zrobić brzmi najczęściej: „Ja pier***e, nie chce mi się”.

Często robię coś nowego na obiad. I często słyszę pytanie: „Chce ci się?”. I zawsze odpowiadam szczerze: „Nie chce mi się, ale jak nie teraz to kiedy?”.

I tak oto gdybym zawsze czekała na idealny moment to do dziś nie umiałabym nic zrobić, bo przecież zawsze coś stoi na przeszkodzie. Zawsze!

I wiesz co? Mimo to robię to, czego mi się niby nie chce. Z kilku powodów.

Po pierwsze, nie mam złudzeń, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym coś mi się będzie chciało. Że oto wstanę wypoczęta, wyspana, bez żadnych goniących terminów, zobowiązań i tematów i uznam: tak, to jest ten dzień, aby to zrobić. No nie ma takiej opcji. Żyję 30 lat i jeszcze nie było takiego dnia.

Po drugie, zawsze przypominam sobie sytuacje, w których mi się nie chciało (np. iść na spacer, zrobić czegoś nowego do jedzenia, pojechać w miejsce X, zacząć temat X), a mimo to zrobiłam to i było super.

Po trzecie, zawsze, kiedy myślę, że mi się nie chce, to doskonale wiem, jak skończy się dana sytuacja – skończy się tak, że tego nie zrobię, czyli scenariusz jest przewidywalny – nic się nie zmieni.

A co się stanie, kiedy to coś zrobię? No właśnie… Tu ponosi mnie fantazja, wyobraźnia i zastanawiam się, jak ten dzień będzie wyglądał, jeśli to zrobię. A potem, jak będzie wyglądało moje życie z perspektywy tego, że do kupy zbiorą się wydarzenia, sytuacje lub czynności, których przecież nie chciało mi się robić, a zostały zrobione i wniosły coś w moje życie.

Przełamywanie rutyny

Powyżej mówimy o rzeczach nowych, więc teoretycznie łatwiej pokonać zmęczenie, bo jest perspektywa nowych doświadczeń. A co z rutynowymi czynnościami? Przecież trudno zakładać, że moje życie się zmieni, kiedy pójdę wynieść wieczorem śmieci…

W takiej sytuacji próbuję sobie dodać odrobinę szaleństwa: ciekawe, jakiego sąsiada spotkam po drodze albo co się dzieje w okolicy? I zaskakujące, że często naprawdę coś się dzieje, coś usłyszę, zobaczę, spotkam kogoś. Jedyne, co muszę zrobić to rozejrzeć się wokół, kiedy idę z tymi śmieciami.

Swoja drogą, myślę, że na emeryturze będę najgorszym sąsiadem – będę wiedziała, gdzie, kto, co i po co, bo skoro już teraz jestem taka ciekawska, to co dopiero, kiedy będę miała duuuuuużo wolnego, emeryckiego czasu.

Wytrwałość

Zauważ, że najlepszymi sportowcami nie zostają najbardziej utalentowani tylko najbardziej pracowici, czyli ci, którym chciało się iść na ten trening, mimo że na pewno mieli ciekawsze zajęcia (imprezy czy picie).

Prześledź sobie historię – ilu dobrze rokujących, młodych i utalentowanych ludzi nie zostało tym, kim mieli zostać (mimo że mieli talent), bo… no właśnie… nie chciało im się.

Nie czekaj, aż będzie Ci się chciało, bo to nie ma sensu. Dzień, w którym będzie Ci się chciało, nigdy nie nadejdzie. Działaj teraz.