Nie miej złudzeń, życie bez ograniczeń nie istnieje

Jest taka teoria, że wszelkie problemy pierwszego świata biorą się z faktu, że ludzie mają za dobrze w dupskach.

Kobieta na każdym kroku słyszy: bądź samodzielna, olej drania, idź do przodu, jesteś zbyt wspaniała, żeby iść na kompromis. I tak oto rzuca męża, bo ten związek ją ogranicza i teraz to będzie robiła to, na co ma ochotę. Jako super wyzwolona jeździ po świecie, obowiązkowo Azja Południowo-Wschodnia, sypia z kim popadnie, imprezuje i twierdzi, że wreszcie żyje. Wreszcie!

Mężczyźni nie są lepsi. Kupią sobie sportowy samochód, zajeżdżają pod remizę, wyrwą 17-tkę i chociaż na chwilę zapomną, że mają nadwagę i 55 lat na karku.

A młodzi? Też mają swoje za uszami. Oto człowiek rzuca liceum w ostatniej klasie, bo po co mu szkoła, skoro startupy są fajne i na pewno będzie Stevem Jobsem.

I tak oto patrzę na ten świat i jednocześnie czytam różne teksty o produktywności, dążeniu do celu, porzucaniu i odrzucaniu tego, co nas ogranicza. Tak, jesteś super, porzuć to, co Cię ogranicza.

Nagle wychodzi na to, że wszystko człowieka ogranicza.

Zobowiązania: ZUS nas ogranicza. Urząd Skarbowy nas ogranicza. Płacenie rachunków za wodę, prąd i gaz nas ogranicza. Kredyt nas ogranicza.

Rodzina: Mąż nas ogranicza. Dziecko nas ogranicza. Starsi i schorowani rodzice nas ograniczają. Znajomi nas ograniczają.

Życie: Praca nas ogranicza. Zdrowie nas ogranicza. Lokalna społeczność nas ogranicza. Prawo nas ogranicza.

Wszystko nas ogranicza!

Pytanie 1: Czy istnieje świat, w którym nic Cię nie ogranicza?

Przecież nawet w tej mitycznej, wolnej Azji, do której wszyscy uciekają z plecakami, żeby zasmakować tego prawdziwego życia – tak, w niej też są te wszystkie ograniczenia, które wymieniłam powyżej.

Jako chwilowy przybysz jeszcze o nich nie wiesz. Posiedzisz tam dłużej to się dowiesz. I dowiesz się w każdym miejscu, w każdym rzekomym raju, do którego przybędziesz. Wszędzie są ograniczenia.

I wiesz co? Powiem nawet więcej – wszędzie są te same ograniczenia! No, może czasami proporcje są inne, np. Urząd Skarbowy jest gdzieś milszy, ale w zamian za to jest coś innego, np. większa presja społeczna na jakieś określone zachowanie.

Ale z perspektywy prostego, tymczasowego plecakowicza ze sporą górką oszczędności na karcie kredytowej nie jesteś w stanie tego zauważyć.

Pytanie 2: Czy to, co Cię ogranicza, to są w ogóle jakieś ograniczenia?

Jeśli masz jakiś problem to najprościej zrzucić go na jakieś ograniczenia i całe życie szukać miejsca, gdzie nikt niczym Cię nie ogranicza.

Niestety, mam złą wiadomość. Zmiana miejsca nie rozwiąże problemu, który nosisz w sobie. Tam, gdzie jedziesz, zabierasz swój problem ze sobą, bo nosisz go w sobie, w swojej głowie. I gdziekolwiek się znajdziesz, prędzej czy później, ten problem wyjdzie.

Wnioski

Zanim porzucisz całe swoje życie, zastanów się dobrze.

Świat bez ograniczeń, który sobie wyobrażasz, że gdzieś tam na Ciebie czeka, nie istnieje.

To, co Ty nazywasz ograniczeniem niekoniecznie tym jest.

  • Może to są Twoje problemy, które nosisz w sobie i zmiana miejsca tylko na chwilę je ucisza i daje złudzenie, ale na pewno ich nie rozwiązuje.
  • Może to są po prostu reguły życia, które istnieją od zawsze i są wszędzie (choć w innych miejscach mogą mieć inną formę), a Ty nie posiadłeś jeszcze umiejętności radzenia sobie z życiem i jego regułami.

Tupanie nogą i mówienie, że nie chcesz tak żyć i uciekanie, nie zmieni reguł rządzących światem.

  • Część reguł można zmienić (np. angażując się osobiście w działalność społeczną i polityczną),
  • część reguł trzeba zignorować (np. presja, że syn lekarza powinien też zostać lekarzem),
  • część przyjąć jako element życia w społeczeństwie (np. nie bijemy ludzi na ulicy, choć mamy taką ochotę).

Powodzenia!