Wyrwane z kontekstu #52

– Miałam taki okres w życiu, że opowiadałam, jaką to ja jestem wspaniałą, spełnioną matką, kochanką, gospodynią, aktorką, wokalistką. Biedne kobiety, które to czytały i, nie daj Bóg, próbowały się na mnie wzorować! Można się tylko sfrustrować, bo tak się nie da żyć. Wcześniej czy później płaci się cenę, i to wysoką. Kiedy Danka Stenka powiedziała, że od paru lat walczy z depresją, nie sypia po nocach, też nie mogłam w to uwierzyć. Przecież znam Danusię, pracowałam z nią i widziałam ideał – świetną aktorkę, żonę, matkę. Ostatnio Justyna Kowalczyk.

[…]

Nie można bez końca siebie oszukiwać, wmawiać sobie i innym, że w każdej dziedzinie jest się doskonałym. Wreszcie i ja zaczęłam się buntować przeciwko temu idealnemu wizerunkowi i wkurzać na siebie, że udzielałam takich głupich wywiadów. Nawet nie zakłamanych, bo chciałam wierzyć w to, co mówiłam.

Tak się złożyło, że kiedy czytałam o depresji Danki, zaczęły się u mnie różne problemy zdrowotne. Zawsze uważałam, że jestem okazem zdrowia, a tu nagle coś się dzieje z organizmem. Moje problemy zdrowotne miały podłoże immunologiczne. Zdałam sobie sprawę z tego, że muszę zwolnić, odpocząć.

A ja nie lubię czuć się słaba, niesprawna – to jedna z rzeczy, które mnie w sobie drażnią. Trudno mi przychodzi też tolerowanie niedoskonałości i słabości u innych. Jak to, masz katar i leżysz w łóżku?! Kiedy ja mam katar, to biorę tabletkę i do roboty!

wywiad z A. Dereszowską, Twój Styl