5-dniowe wyzwanie

Nie jestem fanem szybkich i łatwych zmian, bo takie nie istnieją, ale… od czegoś tę zmianę trzeba zacząć. A jak wiadomo, zaczynamy zawsze od rozbicia dużego celu na małe etapy. I tak oto wymyśliłam sobie 5-dniowe wyzwania.

Jest to alternatywa dla popularnych 30-dniowych wyzwań.

Na czym polega 5-dniowe wyzwanie?

Zaczynam od poniedziałku i kończę w piątek (schemat prosty i łatwo mierzalny).

Zajmuję się daną rzeczą codziennie przez te 5 dni.

W piątek wieczorem czas na podsumowanie.

Korzyści

Nie przeraża mnie wizja długiego czasu realizacji. Perspektywa: Rób coś codziennie przez 5 dni kontra rób coś codziennie przez 30 dni… Widzisz różnicę?

Nie ma ryzyka przerwania. 30 dni to mnóstwo czasu, w którym może wydarzyć się wszystko. 5 dni to mało i prawdopodobieństwo, że coś przerwie Twoje wyzwanie (np. jakże ciężka choroba o nazwie „katar”) jest raczej niewielkie. Oznacza to, że na 99,9% skończysz każde wyzwanie, za które się zabierzesz. Miła perspektywa, nie? :)

Szybciej zrobię podsumowanie wyzwania. To oznacza możliwość szybkiego i łatwego skorygowania planu.

Sprawdzam, czy to coś w ogóle mi się podoba. Jeśli po 5 dniach nadal będzie to dobra zabawa to po prostu przedłużam wyzwanie na kolejne dni. Jeśli nie to nie, ale przynajmniej mam dokończony temat.

Nie ma ryzyka niedokończenia. Jeśli będę robić coś 30 dni i po drodze stwierdzę, że to jednak nie jest to, co chcę robić, to wyzwanie będzie niedokończone. Efekt będzie taki, że albo będę je kończyć na siłę, albo przerwę w poczuciu klęski i porażki, że nie dokończyłam swojego wyzwania.

Do dzieła!