Wyrwane z kontekstu #32

Jednym ze stosowanych przez psychologów sposobów dzielenia ludzi na grupy jest podział zgodnie z tym, czy dany człowiek zadowala się „tylko tym, co najlepsze” (maksymalizatorzy), czy też cieszy się wszystkim, co jest „wystarczająco dobre” (wystarczalnicy).

Od razu śpieszymy nadmienić, że ci drudzy na ogół są bardziej zadowoleni z podjętych decyzji i cieszą się wyższym poziomem szczęśliwości, chociaż ci pierwsi zwykle działają „sprawniej”.

Za przykład niech posłuży nam człowiek, który wraca z pracy, pada na kanapę i zaczyna leniwie przełączać kanały telewizji.

Maksymalizator przejrzy wszystkie dostępne kanały, choćby oznaczało to zapoznanie się z ofertą setek programów, aby znaleźć „najlepszy” kanał do oglądania.

Wystarczalnik z kolei skończy przełączać, jeśli natraf na kanał, który będzie dla niego „wystarczająco dobry”.

Gdy maksymalizator skończy przeglądać kanały, wtedy prawdopodobnie albo już program się skończy, albo będzie druga w nocy, czyli najwyższa pora na to, aby iść spać.

Jedyną pociechą maksymalizatorów jest to, że dokładnie wiedzą, jaki program jest dla nich najlepszy, ale co z tego, skoro i tak go nie oglądają…

W międzyczasie wystarczalnik obejrzy „wystarczająco dobry” program i pójdzie spać zadowolony, że obejrzał coś przyjemnego.

(…)

Co się jednak dzieje, gdy zaczynasz stosować powyższe zachowania nie w tak trywialnych sprawach jak wybór kanału do oglądania, ale podczas podejmowania istotnych decyzji, dotyczących np. ścieżki kariery?

źródło: S. Wasmund – Przestań gadać, zacznij działać