Prawie zrobione

Ulubione powiedzenie każdego leniucha to: „Mam to już prawie zrobione”.

I z takim stanem rzeczy („prawie zrobione”) leniuch najczęściej idzie sobie… odpocząć. Bo przecież „prawie skończył”.

Mili Państwo, bez względu na to, jaką pracę wykonujecie, „prawie zrobione” lub „90% zrobione” to nadal jest „niezrobione”.

Może trudno w to uwierzyć, ale „prawie zrobione” to nie to samo co „zrobione”.

Oczywiście, istnieją sytuacje, gdy „prawie zrobione” oznacza, że nie wszystko jeszcze działa i wygląda, ale można to już opublikować i z tego korzystać. Przykładem może być nowa szata graficzna serwisu. Za moich czasów dorzucało się jeszcze napis „beta” przy logo i takie „prawie zrobione” wisiało kolejne 5 lat. ;)

Zasada jest prosta

Dopóki efektu nie można pokazać światu, dla świata nadal jest to niezrobione i nie istnieje.

Proste? No chyba jednak nie…

Jeśli więc słyszę, że książka jest „prawie złożona” to nadal jest niezłożona, bo stanu „prawie” nie da się puścić do drukarni.

Albo ja, żeby nie było, że jestem święta. Jeśli tutaj piszę, że mam ileś tam wpisów do opublikowania, a mimo to nic się tu nie ukazuje, to efekt dla Czytelnika jest dokładnie taki sam, jakby tych brudnopisów nie było.

Zadanie na dziś

Zerknij, co tam masz „prawie zrobione” i… skończ to.