Wyrwane z kon­tek­stu #28

Nie przejmuj się. To naprawdę nie jest aż tyle warte. W ogóle niewiele spraw na świecie jest wartych łykania Persenu jak cukiereczków i włosów wyłażących ze stresu pasmami. Zryłam raz jedną sprawę, to znaczy nie jedną, ale tę w naprawdę imponującym stylu. Trzęsąc się z nerwów i z gulą w gardle zeznałam, jak jest. Usłyszałam: „Och przestań, Zielińska, nie takie produkcje się kładło”. W punkt. Jeżeli sądzisz, że jesteś pierwszą osobą w tej pracy, która zrobiła z siebie idiotę, to trochę zarozumialstwo – aż tak wyjątkowy nie jesteś. Jak ci tak strasznie zależy, to pomyśl, że zestresowany jesteś jeszcze mniej wart, niż olewająco luzacki. A głos drżący z nerwów irytuje tak samo, jak ten drżący ze strachu. Wiem, co mówię, popełniłam ten błąd.

Nie poświęcaj za wiele. Jeszcze łatwiej powiedzieć, niż „nie bój się”. Wiem, wszystko wiem. O kredycie we franku. Albo o długu. Albo o tym, że się już przyzwyczaiło do określonej sumy na koncie. I że kiedyś na wszystko będzie czas, na książkę, związek, dziecko i wakacje. Otóż – nie będzie. Miej to wkalkulowane z pełną świadomością, żeby się potem mocno nie zdziwić. Wiem, co mówię, popełniłam ten błąd.

źródło:
Pięć rzeczy, które spieprzyłam w pracy – Foch.pl
(podkr. w tekście – własne)