Jak sobie radzić z irytującymi doradcami?

Są takiej sytuacje w życiu, że inni uważają, że w Twojej sprawie, wiedzą lepiej niż Ty. Jakkolwiek absurdalne zjawisko to jednak powszechne. Dotyczy to różnych decyzji czy wyborów w życiu zawodowym i osobistym.

Przez pół życia doprowadzało mnie do szału takie wszechobecne doradztwo każdego na każdy temat. Obecnie mnie to nie rusza, bo wyrobiłam sobie fajny sposób radzenia z tym. Oto on.

Oni naprawdę troszczą się o Ciebie

Postawę „Ja wiem lepiej od Ciebie co jest dla Ciebie dobre” traktuję jako przejaw autentycznej troski. I takie podejście od razu zmieniło moje nastawienie do tego typu sytuacji.

Zakładaj, że żaden dobry znajomy lub rodzina nie chce Ci zaszkodzić, a jedynie martwi się o Ciebie i Twoje decyzje. Ci ludzie naprawdę uważają, że marnujemy swoje życie (zawodowe lub prywatne) i dlatego wyruszają ze swoją misją ratunkową. :)

Co robić w takich sytuacjach?

1. Wysłuchaj

Te osoby nie są Tobą i to jest ich wada, ale też zaleta. Widzą świat inaczej niż Ty i dzięki temu możesz dowiedzieć się o czymś, czego ze swojej perspektywy nie widzisz.

Druga sprawa, jeśli ich wysłuchasz to będą przed sobą usprawiedliwieni, że zrobili, co mogli – przecież Cię ostrzegali, mówili, radzili, prosili, grozili, a Ty i tak swoje… Rozumiesz? :)

Jako że nie mam jeszcze dzieci, wszelkie doradztwo otoczenia póki co w większości przypadków dotyczy spraw zawodowych (jak będą dzieci to, wiadomo, dowiem się, że źle je wychowuję, bo ktoś tam swoje wychował i wie lepiej niż ja itd). W tym zawodowym doradztwie najwięcej wartościowych rzeczy można dowiedzieć się od osób, które prowadzą swoją firmę. Osoby, które pracują na etacie czy obserwują branżę, zawsze patrzą na świat inaczej niż przedsiębiorca.

Wokół mam wiele przykładów, gdzie firmy upadły, bo właściciel jak chorągiewka słuchał znajomych (którzy siedzą na etacie albo słyszeli, że znajomy znajomego) lub pojedynczych klientów (bo przecież klient ma zawsze rację…). I kiedy pomyślę sobie dzisiaj o tych wszystkich radach to – z ręką na sercu – gdybym ich posłuchała, mojej firmy już by nie było. Na szczęście mam ochotę ponosić konsekwencje swoich decyzji, a nie cudzych (bo w ostateczności to ja zbankrutuję, a ten doradzający nie poniesie żadnych konsekwencji). I o tym zawsze trzeba pamiętać.

2. Podejmij decyzję, co z tym zrobić

Osoby doradzające kierują się swoim doświadczeniem i wiedzą, którą posiadają z różnych źródeł, najczęściej typu „znajomy znajomego”. To oznacza, że nie znają Twojej firmy od środka, specyfiki branży czy specyfiki produktu (często jest tak, że może i jesteś w jakiejś branży, ale Twój produkt kierowany jest to ściśle określonej grupy w tej branży i ta grupa rządzi się swoimi prawami, które są inne niż obowiązujące w całej branży). Trzeba pamiętać, że to Ty najlepiej znasz swój produkt i odbiorców tego produktu.

Niby oczywiste, ale jak często się o tym zapomina i bierze pod uwagę zdanie ludzi, którzy są z innej bajki.

Podejmując decyzję, inną niż tą, którą Ci doradzają, narażasz się na ataki. Zawsze. Ja miałam przyjemność słyszeć np. „Głupia jesteś, nie znasz się na biznesie, tracisz dobry interes”. Cóż, takie zdanie zawsze, ale to zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że… mam rację, bo:

1. Jeśli mówi to osoba, która chce zrobić ze mną interes to na 100% mam pewność, że nie warto w to wchodzić. Jak interes jest słaby albo brakuje rozmówcy argumentów to zawsze pojawia się taki, że jesteś głupi, nie znasz się na biznesie albo że daleko z takim podejściem nie zajdziesz itp.

2. Jeśli mówi to osoba, która nie chce ze mną robić interesu, to spokojnie odpowiadam: „Jeśli to takie fajne to dlaczego sam tego nie zrobisz?”. I tu zaczyna się mnóstwo „ale”, bo kiedy taki doradzający mądraliński musi położyć na szali swoje życie, swoje pieniądze, swoją reputację, bezpieczeństwo swojej rodziny to ten super pomysł nagle traci na wartości. Dziwne, prawda? :)

Prowadzenie firmy nauczyło mnie myślenia pod kątem opłacalności, czyli siedzenia nad arkuszem i liczenia, a nie kierowania się emocjami typu: „O, fajne, zróbmy to”. Doradcy mają zwyczaj kierowania się emocjami albo zasłyszanymi półprawdami, a nie kalkulatorem. I dlatego właśnie są doradcami, a nie właścicielami firm.

3. Trzymaj rękę na pulsie

Obserwuj świat. Coś, co nie miało prawa istnieć kilka miesięcy temu albo było niemodne, dziś może być oczywistym standardem – dotyczy to zwłaszcza branży IT. Dlatego zapisuj pomysły, podpowiedzi, weryfikuj, aktualizuj, analizuj.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że coś z tego było dla Ciebie przydatne. A jeśli nie było, to chociaż utwierdziło Cię w przekonaniu, że inni – tak, jak Ty – też mają wokół siebie znawców wszystkiego i też muszą z tym jakoś żyć.