Dwa zachowania, które niszczą Twoją produktywność

Prowadzenie firmy nauczyło mnie wielu rzeczy. Jednak za największą wartość uważam dwie, których z czasem udało mi się oduczyć i ocalić produktywność.

1. Oduczenie się perfekcjonizmu

Nie musi idealnie. Ma być dobrze. Poza tym trzeba pamiętać o trzech terapeutycznych zdaniach dla perfekcjonistów.

Liczy się to, co zostało zrobione i że to coś działa. Jeśli działa, cała reszta to dodatki, które można wykonać w następnej kolejności. Inaczej mówiąc, nie interesuje mnie, że przycisk usuwania produktu z koszyka mógłby być ładniejszy albo 3 piksele w prawo.

Można usunąć z koszyka? Można.
Czy jest to intuicyjne? Jest.
Czy jest to widoczne? Jest.

Wystarczy.

Ewentualnych sceptyków pragnę uświadomić, że nie zamierzam robić z siebie Steva Jobsa. Nie ta głowa, nie ta skala, nie ten model biznesowy, nie ten produkt i nie ten budżet. Jak ktoś lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy i porównywać się do wizjonerów, czyli kilku(set) osób spośród miliardów, to super. Ja jednak nie mam złudzeń i akceptuję swoją przeciętność umysłu.

2. Oduczenie się przejmowania pojedynczymi głosami

Kiedy masz starcie z pojedynczym klientem, zwłaszcza gdy zaczynasz, bardzo bierzesz to do siebie – w końcu to klient i zawsze nas uczono, że ma rację. Nie ma. Mówię to z całą świadomością i jako autor książki o relacjach z klientem (bo to dawno temu było…), bo cokolwiek zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie niezadowolony. Podkreślam, że mówię tu o pojedynczych głosach.

Kiedyś świetnie zobrazowała mi to sytuacja z życia:
Pewnego dnia dostaliśmy dwa maile dotyczące tej samej książki, która wydaliśmy. Jeden głos twierdził, że książka jest zdecydowanie zbyt ogólna, a drugi, że książka jest – zgadłeś – zbyt szczegółowa. I każda z tych osób była bardzo niezadowolona i miała sensowne argumenty. Ten sam dzień. Ta sama książka. Co w takiej sytuacji? Kto ma rację? Co powinna zrobić firma z tym produktem? Wydanie drugie, ale skrócone czy poszerzone? A może wycofać na zawsze produkt ze sprzedaży? W końcu opinia klientów jest najważniejsza…

Należy też pamiętać, że w społeczeństwie jakiś tam procent ludzi ma zaburzenia psychiczne i może się zdarzyć, że właśnie na takiego się trafiło (zwłaszcza gdy naprawiłeś swoje błędy, przeprosiłeś, a człowiek nadal Cię dręczy albo – co dziwniejsze – nie popełniłeś żadnego błędu, a ktoś Cię dręczy, bo np. uważa, że masz coś robić inaczej niż robisz, bo on tak chce i już). To są właśnie ludzie, z którymi nie należy wdawać się w dyskusje.

A wszystko po to…

… aby mieć więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne i pchające to wszystko do przodu.

Uszy do góry i do roboty! :)