Byłam hejterem

Tytuł wpisu jest z przymrużeniem oka.

Podobno z wiekiem i tzw. doświadczeniem życiowym zmienia się podejście do ludzi. To prawda. Kiedy byłam piękna i młoda (bo teraz jestem już tylko piękna) bywało… jak bywało. Jeśli ktoś z Czytelników zaglądał na mojego innego bloga (pisanego w czasie studiów i – co ważne – pod własnym nazwiskiem) to pewnie pamięta. Młodość, fantazja, cięte riposty, szpile…

Z czasem, powoli, powoli coś się zmienia. Coraz częściej odkrywa się w sobie jakieś dziwne pokłady wyrozumiałości do cudzych błędów, gorszych dni czy indywidualnych wyborów i najzwyczajniej w świecie nie ma się już ochoty przepieprzać do świata i ludzi.

Albo potrafi się naturalnie, bez podtekstów powiedzieć szczerze komplement, np. „Podoba mi się Twoje profesjonalne podejście do zagadnienia X, bo…”.

To w kwestii zmian związanych z wiekiem. Natomiast niezależnie od wieku, im bardziej satysfakcjonujące prowadzi się życie, tym mniej czasu poświęca się na życie innych tzn. obserwowanie ich, ocenianie, pouczanie, czepianie się, zwracanie uwagi, bezsensowne dyskusje.

Prościej mówiąc: Hejterami (co za idiotyczne słowo…) są albo ludzie młodzi (i im to z wiekiem przejdzie), albo ludzie dorośli, którzy są sfrustrowani.

Podsumowanie

Z tego się wyrasta. Jeśli w okolicach trzydziestki ktoś nie wyrasta, to powinien zadać sobie pytanie, jak chciałby, aby wyglądało jego życie – praca, zarobki, pasje, rodzina, przyjaciele itp. Ustalić cele, plan działania, terminy i jazda!

To jednak wymaga wizji, odwagi i pracy, więc bez sensu… Prościej jest komuś nabluzgać i wcisnąć „publikuj komentarz”.