Wyrwane z kon­tek­stu #20

„Zwierzam się, że chciałbym rzucić posadę redaktora i kierownika i wrócić tylko do pisania. A najlepiej wyjechać z Polski i uczyć się angielskiego na głębokiej wodzie. Ale obawiam się wielu rzeczy.
Na to Michał: – A czego się bałeś 25 lat temu?
– Że nie zdam matury.
– Aha, i zdałeś. A 20 lat temu?
– Strasznie się bałem, że nigdy nie skończę studiów.
– Aha, i skończyłeś. A 15 lat temu?
– Że nie poprowadzę „Na każdy temat” dłużej niż dwa miesiące, że jestem beznadziejny i ludzie mnie nie zaakceptują.
– Aha, i zaakceptowali. A 10 lat temu?
– Że nie uda mi się wrócić do pisania, że mam mózg zżarty przez telewizję, nie napiszę już nigdy żadnego dobrego reportażu.
– Aha, i napisałeś. A pięć lat temu czego się bałeś?
– Że książka „Gottland” to będzie kompromitacja i klapa.
– Aha, i sam widzisz. No to teraz, kochany Mariuszku, pamiętając o tym, co powiedzieliśmy, wróć myślą do tego, czego boisz się dzisiaj.
Patrzę na niego zdumiony.
– To wszystko – mówi rzeczowo – terapia zakończona.
(Który to już raz myślę: jak dobrze, że tego Michała przypadkowo zagadnąłem w Pradze w 2001 roku?).”

Reportaż pt. „Dziennik ze strachu” w: „Duży Format 1000.”