Wyrwane z kontekstu #16

Grzegorz Sroczyński: Jest pani sama?
Janina Paradowska: Sama. Mam rodzinę w Krakowie. Brata, siostrę, która po 30 latach wróciła z Kanady. Bratanków. Tyle że każdy żyje własnym życiem. I ja też żyję własnym. Mam bardzo dużo pracy.

GS: Kłopot wracać do pustego mieszkania?
JP: Już nie. Jak człowiek pracuje, to czuje zmęczenie. Lubię się porządnie zmęczyć. Wtedy myśl, że wieczorem wrócę do pustego mieszkania, zrobię sobie herbatę i wezmę książkę, jest myślą przyjemną. Gdybym miała tu siedzieć bezczynnie, wśród jego książek i płyt, zwariowałabym. Na szczęście dziennikarstwo to zawód, w którym nie przechodzi się na emeryturę.

GS: Ale kierat męczy.
JP: A co ja mam innego w życiu do roboty?

GS: Wyjechać na trzymiesięczny rejs po Karaibach. Stać panią.
JP: Sama? A po co? Rozmawiałam ostatnio ze znajomym, któremu zmarła żona. Mówi: „Wiesz, mam poczucie krzywdy, że kiedy wreszcie byłoby nas stać, żeby zmienić styl życia, pojeździć po świecie, to ona umarła. I właściwie nie mam co robić”. Jestem w podobnej sytuacji. Z kim i po co ja mam jechać na Karaiby? Zachwyci mnie kolor morza, ale komu ja o tym powiem? (…)

Wywiad z Janiną Paradowską, Wysokie Obcasy