Samo się nie zrobi

Mam takie jedno ulubione powiedzenie, które zawsze na mnie działa. Brzmi ono:

Samo się nie zrobi

Jak wiesz (z poprzednich wpisów), lubię prowadzić ze sobą mniej lub bardziej poważne dialogi, które mają na celu uświadomienie mi, że dane zachowanie jest bez sensu i powinnam się poprawić.

I tak przykładowo, kiedy np. muszę odpisać na maile i zamknę okno bez wykonania tego, co powinnam, mówię do siebie:

– Hej, laska, o tej godzinie zawsze odpisujesz na maile, miałaś otwarte okno, trzeba było tylko zacząć.

– Nie chce mi się…

– Naprawdę myślisz, że jak to zamknęłaś, to samo się zrobi?

– Yyyy, no nie…

– Czy kiedykolwiek cokolwiek zrobiło się samo?

– Yyyy, no nie…

– Czy decyzje podejmą się same? Czy maile same się odpiszą?

– Yyyy, no nie…

– Czy jest tu ktoś, kto mógłby zrobić to za Ciebie?

– Yyyy, no to akurat nie…

– I mimo to zamknęłaś okno.

– Yyyy…

–  Otóż to! SAMO SIĘ NIE ZROBI.

Po takim uświadamiającym dialogu, który jasno wskazuje, że odłożenie tego nie ma najmniejszego sensu, zabieram się do pracy.

Bo samo się nie zrobi.

Bo nikt tego za mnie nie zrobi.

Bo jeśli odłożę to na godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, to naprawdę samo się nie zrobi.

Zadanie na dziś

Znajdź sposób na siebie.

  • Co Cię motywuje?
  • Co Cię uświadamia?
  • Jakie słowa na Ciebie działają?

Jednocześnie nie bądź dla siebie zbyt surowy. To mają być racjonalne argumenty z nutką poczucia humoru i możliwością wyjścia z twarzą przed samym sobą.