Wyrabianie nawyków u innych

Tytuł dość przewrotny, bo przecież nie od dziś wiadomo, że aby coś się w życiu zmieniło, należy zacząć od siebie. Jednak przychodzi taki moment, że my posiadamy już nawyki i chcemy, aby inny także je posiadali (później wyjaśnię, dlaczego to takie ważne).

Kim są inni?

Inni to Twoja rodzina np. dzieci i mąż. Jako że dzieci nie mam, odniosę się do technik, które stosowano na mnie, kiedy byłam dzieckiem. W swoim życiu zastosowałam je później na Jedynym i zamierzam to samo uczynić w przyszłości także na dzieciach.

Po co wyrabiać nawyki u innych?

U dzieci

1.  Aby były samodzielnie i pomagały w domu

Dokładnie tak działało to u mnie w domu. Ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) od najmłodszych, przedszkolnych lat mieliśmy bardzo dużo obowiązków, stosownie do wieku. Nie, nie mieszkaliśmy na wsi. :)

Zanim poszłam pobawić się po szkole musiałam wykonać standardowe, codzienne czynności np. obrać ziemniaki dla czterech osób, wynieść śmieci, powiesić pranie, włożyć następne rzeczy do prania, posprzątać w kuchni i pokojach.

Oczywiście każdy z nas uważał, że ten drugi ma lżejsze zajęcia np. mój brat uważał, że sprzątanie łazienki jest trudniejsze niż pokoi. Mieliśmy więc pozwolenie na wymienianie się między sobą zadaniami.

Poza codziennymi obowiązkami były także inne tzw. okolicznościowe np. mycie, odkurzanie i polerowanie samochodu przed wyjazdem, udział w remontach (np. brat stawiał ściankę działową z tatą, ja wypełniam ją szklaną wełną), grabienie liści itd.

Koleżanki mi wtedy współczuły, a ja byłam zła na rodziców, bo inne dzieci nie miały żadnych obowiązków, ewentualnie posprzątaniem swojego pokoju. Po latach to ja współczułam koleżankom, bo będąc na studiach nie potrafiły nic zrobić.

2. Aby było lżej

Jak widzisz, moi rodzice, mając dwójkę dzieci dość dobrze wykombinowali, żeby się w domu nie przemęczać. A tak na serio, wcześnie zostali rodzicami, więc poza dziećmi mieli bardzo dużo innych obowiązków np. praca czy kończenie szkół. Dlatego chcieli, abyśmy szybko stali się samodzielni oraz we wszystkim pomagali.

U Partnera

1. Aby wiedział co i jak ma robić

Nie ma znaczenia, dlaczego nie umie (dla spokoju w rodzinie nie warto drążyć tematu czy wyrażać opinii o metodach wychowawczych teściowej). Po prostu trzeba przyjąć do wiadomości, że nie umie i jak najszybciej zacząć działać. Po jakimś czasie można spokojnie złamać rękę, mieć grypę czy po prostu wyjechać i jest pewność, że rodzina nie umrze z głodu, a dom nie zarośnie brudem.

2. Aby było lżej

Ja i Jedyny mamy swoje firmy. W pracy spędzamy tyle samo godzin, więc dlaczego jedna osoba miałaby robić wszystko, a druga nic? I nie ma znaczenia, że ja bardzo lubię gotować, więc przecież mogę to zawsze czynić.

Ogólne założenie

Warto założyć, że ludzie są z natury dobrzy. Oznacza to, że są otwarci i chętni do nauki tylko jeszcze o tym nie wiedzą oraz nie potrafią wykonać pewnych rzeczy z braku doświadczenia.

Nigdy nie zakładaj złej woli np. że ktoś robi coś źle na złość, aby zostać zwolnionym z obowiązku. Zawsze usprawiedliwiaj to tym, że nie ma doświadczenia i że może Twoje wskazówki nie były zbyt precyzyjne.

Ostatecznie, jeśli naprawdę celowo robi źle, to zobaczy, że ta strategia nie zdaje egzaminu i nie zostanie zwolniony z obowiązków, bo jesteśmy cierpliwymi nauczycielami i nie zrażają nas niepowodzenia podopiecznych. ;)

Trzy kroki do wyrobienia nawyku u innych

1. Patrz, jak robię
Mama i tata pokazywali, jak wykonują daną czynność. W czasie wykonywania komentowali to, co robią i dlaczego robią tak, a nie inaczej.

2. Teraz Ty to zrób, a ja będę obserwować
Należało wykonać daną czynność. Korekta była na bieżąco np. „Odłóż nóż i weź X. Nigdy nie bierz X z nożem w rękach, bo…”.

3. Teraz zrób samodzielnie, bez nadzoru
Należało to po prostu robić. Nigdy nie mówili, że jest za wolno albo że się nie staramy. Z ogromnego ziemniaka na początku zostawał malutki, ale z każdym następnym wykonaniem był coraz większy.

Uwagi               

Uwagi mają również zastosowanie u mężczyzn – zmień „dziecko” na „mężczyzna” i będzie dobrze. ;)

Rób listę zadań. Nie ma możliwości, aby wszystko zapamiętać, dlatego trzeba zapisywać. Lista służy także egzekwowaniu – argumenty „zapomniałem, nie powiedziałaś, nie słyszałem, nie wiedziałem” nie mają wtedy miejsca.

Nie grupuj listy zadań. Dziecko samo z czasem wywnioskuje, że może zoptymalizować pracę grupując i łącząc czynności, aby wykonać je szybciej (= „szybciej pójdę pobawić się”).

Zmieniaj. Nie każ jednemu dziecku robić ciągle tego samego. Po pierwsze, wzbudza to poczucie niesprawiedliwości („on ma łatwiejsze”). Po drugie, przyzwyczaja do danej czynności i powoduje, że z inną, której nie doświadczyło, może być później problem np. chłopak nie będzie umiał obierać ziemniaków, bo zawsze robiła to dziewczyna (lub odwrotnie).

Nie płać. Nigdy nie płać dzieciom za wykonywanie czynności, które są na rzecz domu. No chyba że chcesz za jakiś czas usłyszeć: „Obiorę ziemniaki, jak mi zapłacisz”.

Chwal. Zawsze. Nie jest istotne, że ogromny ziemniak po jest obraniu jest już wielkości groszku. Chwal, że jest super, zachęcaj do doskonalenia techniki. Każde następne obranie będzie skutkowało pozostawaniem coraz większego ziemniaka i szybszym wykonaniem.