Remont w okolicy? Wyluzuj!

W przeszłości do szału doprowadzały mnie wszelkie roboty budowlane, bez względu na porę dnia. Dziś w ogóle mnie to nie rusza, o ile nie dzieje się to po godz. 22. Jak udało mi się wrzucić pod tym względem na luz? Podzielę się swoim sposobem.

1. Reakcje społeczne są wyuczone

Jesteśmy istotami społecznymi i reagujemy w wyuczony sposób, jaki obowiązuje w naszym najbliższym otoczeniu lub kręgu kulturowym.

Dla przykładu: Jeśli mieszkasz w dużym mieście to jeździsz szybko, agresywnie i trąbisz, bo tak robią wszyscy wokół. Wystarczy, że pomieszkasz kilka dni w mniejszym mieście, aby zmienić swoje zachowanie i dopasować się do otoczenia.

Więc jeśli denerwuje Cię remont, to tak naprawdę jest to wyuczona reakcja, bo w Polsce nas takie rzeczy denerwują. Tak samo jak narzekanie – robisz to, bo tak robią inni. To odruch, który, na szczęście, można zmienić samodzielnie (świadomie na tym pracować) lub odgórnie (nieświadomie – np. instynktownie dopasowując się do otoczenia).

2. Zadaj sobie pytania

Jestem zdania, że człowiek musi sobie zadawać pytania, aby mógł zrozumieć siebie i swoje – często nieracjonalne – zachowania. I tak oto, pytając siebie, doszłam swego czasu do wniosków na temat remontowych hałasów:

a) Jak nie teraz, to kiedy?
Kiedyś sąsiad musi powiesić szafki w kuchni. Kiedyś muszą remontować drogę. No więc właśnie to „kiedyś” jest tu i teraz i się dzieje.

b) Przecież to nie trwa wiecznie
W danej sytuacji zawsze trudno w to uwierzyć, ale tak zawsze jest. Nic nie trwa wiecznie. Sąsiad kiedyś przywiesi te szafki i remont drogi kiedyś się skończy, co oznacza, że sąsiad będzie zadowolony, bo ma ładne szafki i wszyscy będziemy jeździć po równej drodze.

c) Jaka jest alternatywa na takie sytuacje?
Zawsze trzeba szukać alternatyw. Jeśli sąsiad zaskoczył nas wieszaniem szafek to zamiast rozmawiać przez telefon i nic nie słyszeć, można napisać maila (albo iść na spacer i dzwonić siedząc na ławce w parku). Jeśli możesz realizować swoje cele (może nieco inaczej niż zakładałeś, ale i tak je realizujesz) to efekt końcowy będzie taki sam, więc jest OK.

d) Kali ukraść krowę – to dobrze, ale Kalemu to źle?
Punkt widzenia ZAWSZE zależy od punktu siedzenia. Ja też kiedyś musiałam powiesić szafki, jak sąsiad dzisiaj. Czy wtedy ten hałas był w porządku (dla mnie i dla niego)? Oczywiście, bo przecież to JA wieszałam szafki. Gdzieś tam w duchu jesteśmy egoistami (czy mówiąc dosadniej: ch**ami) i zawsze warto o tym pamiętać, jednocześnie mając tego świadomość i walcząc z tym.