Jak przestać zwlekać? Prosty, ale nieznany sposób

Na temat zwlekania powstają nawet książki, a temat da się skrócić w trzech punktach.

Rozpatrzymy to na przykładzie.

Załóżmy, że Twój cel to dom na Maderze. Brzmi nieźle, co? Dom na Maderze. Wyspa jest piękna, jakiś aktor ostatnio kupił tam dom, a Edyta Górniak kręciła teledysk. Lans nie z tej ziemi. Tak, dom na Maderze, to jest to!

No więc na potrzeby tego tekstu załóżmy, że to Twój cel. Tak, chcesz mieć dom na Maderze. Bardzo chcesz, ale nic nie robisz w tym kierunku. Dlaczego i jak temu zaradzić?

Przyczyn może być kilka, ja wymienię trzy w kolejności, jak występują w toku myślenia.

A! W literaturze można spotkać się z takimi przyczynami jak: lęk przed sukcesem, porażką itp. Owszem te przyczyny mogą być, ale jak łatwo zauważysz, one wynikają z poniższych punktów.

1. Nie masz czasu i siły

Bardzo chcesz mieć ten dom, ale w codziennym życiu nie masz czasu o tym pomyśleć (trzeba znaleźć właściwe miejsce, właściwy dom albo go zbudować, zaufanego pośrednika, który zna lokalne prawo, język i wszystkim się zajmie,  a jak nie, to zająć się tym samemu, pieniądze itp.). Dużo spraw. Na samą myśl masz już tego dosyć.

Właściwy czas na zrealizowanie celu nigdy nie nadejdzie, więc jeśli nie podejmiesz żadnego działania teraz, to nie zrobisz tego już nigdy.

W tej sytuacji przychodzi nam z pomocą GTD, czyli z grubsza rzecz ujmując: projekt, zadania, nadanie realnych terminów, wykonanie.

I osiągniesz swój cel.

2. Za dużo wizualizujesz

Nie masz czasu i siły, ale gdzieś tam czytałeś, że trzeba zobaczyć swój cel. No więc wizualizujesz, jak to będzie fajnie, kiedy będziesz siedzieć w domu na Maderze. Według podręczników to ma Cię napędzić do realizacji celu. Akurat!

Nasz mózg nie odróżnia marzeń od rzeczywistości. Oznacza to, że jeśli będziesz marzył, Twój mózg szybko zacznie wytwarzać hormony szczęścia, poczujesz radość, satysfakcje i… właściwie po co masz podejmować trud osiągnięcia celu, skoro już jesteś zadowolony i szczęśliwy, kiedy tylko o tym pomyślisz?

To bardzo proste: wychodzisz na balkon, siadasz na fotelu, odwracasz głowę w kierunku słońca, zamykasz oczy i już jesteś w domu na Maderze. Za chwilę zaczniesz myśleć, jak chodzisz wąskimi uliczkami w górę i w dół, siadasz w knajpce, jesz Espadę i wszyscy mówią do Ciebie „Bom dia!”.

Pobudka!!!

Wizualizacja powoduje, że masz już to, co chcesz. I nawet jeśli teraz zaprzeczysz, to przypomnij sobie różne sytuacje w swoim życiu i szczerze odpowiedz przed sobą, kiedy i jak często padasz ofiarą swojej wizualizacji…

Kolejna, trzecia przyczyna, choć najważniejsza i powinna pojawić się jako pierwsza. Niestety, do tej trzeciej przyczyny dochodzi się dopiero z czasem.

3. A może to nie jest Twój cel?

Myślisz sobie: „Wow, dom na Maderze, to jest to”, ale w gruncie rzeczy w ogóle Cię to jakoś specjalnie nie cieszy i nie dążysz do tego, aby zrealizować ten cel.

Zadaj sobie pytanie: Czy to jest mój cel czy otoczenia?

Może np. w Twoim otoczeniu (środowisku zawodowym, rodzinie, wśród znajomych) szczytem lansu jest mieć dom na Maderze, każdy teraz o tym mówi i po prostu nie wypada nie chcieć/nie mieć/nie myśleć o czymś takim? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie.

Fajnie jest mieć dom na Maderze, ale może:

  • nie lubisz latać samolotem?
  • nie lubisz mieszkania daleko od kontynentu?
  • nie lubisz dróg w górę i w dół?
  • nie lubisz jeździć poobijanym samochodem?
  • nie lubisz niemieckich emerytów-turystów?
  • nie lubisz jak woda rozbija się z hukiem o skały?
  • nie lubisz języka portugalskiego?
  • nie lubisz wiosny (kochasz prawdziwą zimę)?
  • nie lubisz kwiatów (masz alergię)?

I może jeszcze milion innych powodów, które sprawiają, że zwlekasz z realizacją „swojego” celu, bo tak naprawdę to nie jest Twój cel tylko cel innych ludzi?

Pomyśl dzisiaj o tym.