Jak przestawić się na wczesne wstawanie?

autor wpisu: Mateusz Drożdżyński

Często jest tak, że nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z korzyści płynących z wstawania wcześnie rano, nie jesteśmy wstanie się przestawić i przyzwyczaić do tej metody – budzik dzwoni, a my go wyłączamy i idziemy spać dalej. Jak sobie z tym radzić? Jak sprawić, aby wczesne wstawanie nie stanowiło dla nas żadnego problemu?

Przeanalizujmy na początek typowy poranek osoby, która chce wstać wcześnie rano, ale nie specjalnie jej to wychodzi:

  • 6:00 – dzwoni budzik, powoli odzyskujemy świadomość
  • 6:05 – jesteśmy już na tyle świadomi, że zaczyna nas denerwować ciągły dźwięk budzika
  • 6:07 – postanawiamy działać, sięgamy ręką na półkę nocną i po kilkuminutowych zmaganiach wyłączamy budzik (tutaj metody są różne, od naciśnięcia odpowiedniego przycisku aż do rozbicia budzika o ścianę)
  • 6:10 – spokojni, że nic nam już nie będzie przeszkadzać, wracamy do naszych sennych marzeń
  • 10:00 – budzimy się, choć wcale nie czujemy się wypoczęci
  • 10:10 – dowiadujemy się, która jest godzina
  • 10:11 – przeklinając, wyskakujemy z łóżka, biegniemy do łazienki.
  • … a reszty się chyba możemy domyślić

Większość z nas przynajmniej raz w życiu doświadczyła takiego poranka. Co jednak możemy zrobić, aby nasz poranek wyglądał tak:

  • 6:00:00 – rozlega się dźwięk budzika
  • 6.00:30 – wyłączamy budzik
  • 6:01:00 – bierzemy w płuca haust świeżego, porannego powietrza
  • 6:02:15 – płuczemy naszą twarz zimną wodą, zastanawiamy się, jak wykorzystać pierwsze godziny nowego dnia
  • 6:05:00 – zasiadamy do śniadania, pełni energii do działania

Czyż nie jest to piękna wizja? Tak mniej więcej wygląda każdy mój poranek, a i Ty możesz każdego dnia doświadczać równie przyjemnego poranka. Pytanie tylko, jak do tego dojść?

Automatyzacja kluczem do sukcesu

Jedną z głównych przyczyn tego, że rano wracamy do łóżka pomimo tego, że dzwonił budzik, jest zastanawianie się nad tym, czy warto jest wstawać. Przecież w łóżku jest mi tak dobrze. Wstanę, będzie mi zimno… Nie, nie warto… – pewnie nie raz zaczęliśmy poranek od takich rozważań, choć najczęściej ich nie pamiętamy. Wielu z nas wydaje się, że budzik nas rano nie budzi, a w rzeczywistości po prostu tego nie pamiętamy.

Pierwszym krokiem, który pozwoli nam na skuteczniejsze wstawanie rano jest świadomość poprawności naszych decyzji. I w żadnym wypadku nie chodzi mi o decyzję o powrocie do łóżka, którą podejmujemy o 6.10, a o świadomość tego, że jeśli wieczorem ustawimy budzik na godzinę szóstą, to jest to najlepsza możliwa godzina i nic rano nie zdoła jej podważyć. Aby zakorzenić poranne wstawanie w naszej podświadomości musimy najpierw nauczyć się ufać naszej świadomości.

Jeśli udało nam się przejść przez poprzedni krok, powinniśmy zacząć wykonywać poranne czynności podświadomie. Niestety, nie ma magicznej metody na wyrobienie w sobie tego nawyku – jedynym skutecznym sposobem jest powtarzanie porannego rytuału do skutku.

Steve Pavlina proponuje ćwiczenie naszego porannego rytuału „na sucho”, np. wieczorem. Oto jego sposób:

  1. Wejdź do sypialni. Postaraj się odwzorować poranne warunki w najlepszy możliwy sposób – zaciemnij pokój, ściągnij okulary, jeśli je nosisz. Ubierz się tak, jak ubierasz się do snu.
  2. Ustaw budzik na 5 minut do przodu.
  3. Połóż się w łóżku i zamknij oczy
  4. Wyobraź sobie, że właśnie śpisz. Pamiętaj, że na tym etapie 90% sukcesu zależy od tego, jak bardzo przyłożysz się do pracy wyobraźnią.
  5. Gdy tylko usłyszysz dźwięk budzika, wstań (to jest ważne) i natychmiast go wyłącz. Bez zastanawiania się. Jeśli uda Ci się wypracować w sobie ten nawyk, to 80% pracy jest już za tobą.
  6. Weź głęboki oddech, powoli przeciągnij się
  7. Przejdź do następnej czynności, którą normalnie robisz po przebudzeniu, np. do ubierania się.
  8. Przywróć swoje otoczenie do warunków początkowych i powtarzaj powyższe kroki 3-10 razy.

Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale to naprawdę działa. Po kilku dniach oczywiście z ćwiczeń popołudniowych możemy śmiało zrezygnować. Cały rytuał będzie się utrwalał w naszej podświadomości co ranka, więc ten etap wstępny to czynność w większości przypadków jednorazowa.

Pamiętaj jednak o jednym, aby utrzymać ten nawyk, powinieneś stosować się do niego codziennie. Najlepszym wyjściem jest wpisanie do kalendarza godzin, o których rano wstajemy. Najlepiej, jeśli będzie to ta sama godzina każdego dnia. Jeśli chcemy sobie pozwolić na dłuższe spanie przez weekend, to proponuję po prostu wcześniej się położyć – w ten sposób nie niszczymy naszego porannego nawyku. Po kilku miesiącach praktyki oczywiście można sobie pozwolić na pewne ustępstwa, ale im ściślej początkowo będziemy się trzymać naszego planu, tym bardziej wniknie on do naszej podświadomości i nasze poranne problemy z wstawaniem odejdą głęboko w niepamięć.

Zobacz też wpis Patrycji na tym blogu: Jak wcześnie wstać

autor wpisu: Mateusz Drożdżyński